Artykuły Polecane

Absurdalne realia transformacji energetycznej

default

Transformacja energetyczna jest obecnie jednym z najczęściej powtarzanych pojęć w debacie publicznej. W teorii jej cel wydaje się oczywisty i szlachetny, ponieważ dotyczy ograniczenia emisji gazów cieplarnianych oraz poprawy efektywności energetycznej. W praktyce proces ten coraz częściej przypomina zbiór sprzecznych decyzji, które nie mają wiele wspólnego z realnymi możliwościami technologicznymi i ekonomicznymi.

Polska energetyka systemowa wciąż w ponad 85,6% opiera się na paliwach kopalnych. Nie wynika to z braku ambicji modernizacyjnych, lecz z uwarunkowań infrastrukturalnych i gospodarczych. Według danych Urzędu Regulacji Energetyki struktura paliwowa produkcji ciepła w 2023 r. (ostatni dostępny raport jest za 2023 r.) obejmowała 61% węgla, 13% gazu i 14% biomasy. Pozostałe źródła miały znaczenie marginalne. W takiej sytuacji całkowite odejście od paliw kopalnych w najbliższych latach jest obiektywnie niemożliwe.

Sławomir Wołyniec, Prezes Zarządu, EC Zagłębie Dąbrowskie Sp. z o.o.

Tempo, w jakim wprowadzane są nowe obowiązki dla wytwórców ciepła, nie idzie w parze z zapewnieniem stabilnego systemu finansowania inwestycji modernizacyjnych. Dane URE pokazują, że rentowność sektora w 2023 r. (ostatni dostępny raport jest za 2023 r.) spadła do minus 9,5%, a w przypadku przedsiębiorstw prowadzących kogenerację do minus 17,5%. Tak dramatyczne wyniki nie pozostawiają wątpliwości, że ciepłownictwo systemowe znajduje się w sytuacji, w której trudno mówić o transformacji w kierunku zrównoważonego rozwoju.

Niepokojący obraz wyłania się także z raportu Najwyższej Izby Kontroli dotyczącego gospodarowania środkami pochodzącymi ze sprzedaży uprawnień do emisji gazów cieplarnianych. W latach 2013-2023 budżet państwa uzyskał z tego tytułu blisko 94 mld zł, z czego zaledwie 1,3% zostało przeznaczone na działania bezpośrednio związane z redukcją emisji. Ponad 63% środków zasiliło budżet centralny bez powiązania z celami środowiskowymi. W efekcie system, który miał wspierać modernizację energetyki, stał się
w praktyce dodatkowym podatkiem obciążającym zarówno przedsiębiorstwa, jak i odbiorców ciepła.

Warto spojrzeć na to z perspektywy globalnej. Według bazy danych EDGAR światowa emisja dwutlenku węgla wzrosła z 24,5 mld ton w 2000 r. do 39,6 mld ton w 2024 r. W samych Chinach emisje zwiększyły się z 3,6 do 13,1 mld ton. Dla porównania Unia Europejska w tym samym czasie ograniczyła emisję o niespełna mld ton. Oznacza to, że Europa ponosi ogromne koszty transformacji, podczas gdy globalny efekt jest niemal niezauważalny. Wysiłki państw unijnych, w tym Polski, stają się kroplą w morzu, a obciążenia finansowe z systemu ETS coraz mocniej uderzają w przedsiębiorstwa ciepłownicze i odbiorców indywidualnych.

Nie można przy tym zapominać, że ciepłownictwo systemowe jest jednym z fundamentów bezpieczeństwa energetycznego kraju. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego ponad 50% gospodarstw domowych w Polsce korzysta z ciepła systemowego. Dla porównania w 2018 r. było to 40%, co potwierdza, że sektor rozwija się mimo trudnych warunków regulacyjnych i rosnących kosztów emisji.

Problem polega na tym, że system ETS, który miał służyć redukcji emisji, w praktyce ogranicza możliwości inwestycyjne przedsiębiorstw. Zamiast wspierać modernizację źródeł ciepła, generuje koszty, które uniemożliwiają przeprowadzanie niezbędnych zmian technologicznych. Do tego dochodzą liczne niespójności w przepisach, które wymagają szybkiego odchodzenia od paliw kopalnych, choć nie zapewniają stabilnych alternatyw.

Kolejnym wyzwaniem są regulacje cenowe. W większości krajów Unii Europejskiej rynek ciepła systemowego jest objęty kontrolą państwową, co chroni odbiorców przed gwałtownymi podwyżkami, ale ogranicza swobodę działania firm i utrudnia finansowanie nowych inwestycji. Polska, podobnie jak część państw Europy Środkowo-Wschodniej, utrzymuje model regulowany, który równoważy interesy mieszkańców i przedsiębiorstw, lecz wymaga pilnej korekty w kierunku większej elastyczności.

Dyskusja o przyszłości ciepłownictwa powinna być oparta nie na emocjach, lecz na faktach i wiedzy technicznej. Energetyka to dziedzina, w której fizyka i ekonomia mają pierwszeństwo przed polityką. Transformacja wymaga czasu, stabilnych warunków oraz odpowiedzialnych decyzji, a nie haseł i ideologii.

Ciepło systemowe jest stabilnym i bezpiecznym elementem infrastruktury energetycznej. To sektor, który nie tylko ogrzewa polskie miasta, ale również odpowiada za lokalne miejsca pracy i rozwój technologiczny. Aby utrzymać jego znaczenie, konieczne jest racjonalne podejście do transformacji energetycznej. Ewolucja zamiast rewolucji to jedyna droga, która pozwoli połączyć cele klimatyczne z realnymi możliwościami sektora.

Zapraszamy do odwiedzenia strony www.eczd.pl

Źródło: Sławomir Wołyniec, Prezes Zarządu, EC Zagłębie Dąbrowskie sp. z o.o.

Artykuł pochodzi z wydania 5-6/2025 “Nowa Energia”

Działy

Reklama