News » Ustawa o OZE powinna być lepsza od jej projektu

Ustawa o OZE powinna być lepsza od jej projektu

29 Lut 2012 Komentarze: 1 Share 'Ustawa o OZE powinna być lepsza od jej projektu' on Facebook Share 'Ustawa o OZE powinna być lepsza od jej projektu' on Email Share 'Ustawa o OZE powinna być lepsza od jej projektu' on Print Friendly

Rozmowa z prof. Krzysztofem Żmijewskim, Sekretarzem Generalnym Społecznej Rady Narodowego Programu Redukcji Emisji przy Wicepremierze i Ministrze Gospodarki

Panie Profesorze, jakie dostrzega Pana najistotniejsze – proponowane zmiany dla rynku tzw. zielonej energii w projekcie Ustawy o odnawialnych źródłach energii?

Po pierwsze sam fakt sformułowania Ustawy i formalne oraz faktyczne rozpoczęcie dyskusji nt. systemu wspierania OZE. Po drugie skonkretyzowanie okresu wsparcia np. na 15 lat – aczkolwiek długość tego okresu jest dyskusyjna (może winno być 20? dla źródeł niskoemisyjnych). Po trzecie uwzględnienie nowej sytuacji na rynku, a mianowicie systemu handlu emisjami EU-ETS i związanego z tym potencjalnego znacznego wzrostu cen na rynku energii czarnej i bezbarwnej, tzn. wprowadzenie nowej formuły opłaty zastępczej. Po czwarte wprowadzenie kategorii mikroinstalacji (chodzi o Art. 13), a w szczególności mikroinstalacji na potrzeby własne (mówi o tym Art. 13 ust. 2), co jest równoznaczne z wprowadzeniem kategorii prosumenta. Ten ruch uważam za rewolucyjny! No i po piąte wyeliminowanie z systemu wsparcia zdekapitalizowanych elektrowni wodnych zbudowanych przed drugą wojną światową i w okresie tzw. Planu 6-letniego (lata 1950-55). Ich funkcjonowanie w systemie było nie etyczne.

Jakie są najistotniejsze braki w projekcie Ustawy OZE oraz całego pakietu w obszarze Programu Redukcji Emisji?

Po pierwsze nieobjęcie Pakietem źródeł niskoemisyjnych tzn. kogeneracji, a w szczególności mikroinstalacji domowych, czyli elektrociepłowni domowych – kogeneracji prosumenckiej. Po drugie nierozwiązanie problemu przyłączeń do sieci – w dalszym ciągu w praktyce decyduje Operator Sieci Dystrybucyjnych (przyłączenia do sieci najniższych napięć) i PSE Operator (sieć najwyższych napięć). W efekcie nic nie zmusza Operatora do likwidacji wąskich gardeł i zwiększenia możliwości przyłączeniowych. Dotyczy to OZE, CHP a szczególnie mikroinstalacji – prosument nigdy nie będzie partnerem dla właścicieli sieci dystrybucyjnej i przesyłowej. Po trzecie brakuje dookreślenia, że wprowadzane w systemie zmiany będą dotyczyły tylko inwestycji przyszłych, a nie uruchomionych, bądź zakontraktowanych. Sama możliwość regulacji systemu jest potrzebna, nie powinna jednak działać wstecz (za wyjątkiem parametrów „naturalnych”, takich jak np. inflacja, stopa kredytowa, cena rynkowa, itp.). Ustawa powinna określać korytarze (granice), w których Minister Gospodarki dokonywać będzie zmian. Po czwarte błędem jest utrzymanie w systemie silnego wsparcia dla tzw. współspalania leśnego materiału rębnego, wielokrotnie wyższego (3,5÷4 razy) niż poziom uznawany za przyzwoity (IRR≈15% max 20%). Obecnie to wsparcie jest ok. 6 razy większe od przyzwoitego. W efekcie wspieramy wypalanie lasów, co jest zaprzeczeniem polityki prośrodowiskowej. Po piąte nierozwiązanie problemu ewentualnej nadpodaży certyfikatów, która może doprowadzić do dramatycznej obniżki ich cen i załamania systemu wsparcia, tzn. wycofania się inwestorów z nowych inwestycji i w konsekwencji niewywiązania się Polski z 15% obowiązku OZE. Ze strategii Grup Kapitałowych wynika, że one obowiązku tego nie zrealizują ani za nas, ani nawet za siebie – por. najnowszą strategię PGE. Sytuacja taka ma miejsce obecnie w certyfikatach czerwonych – kogeneracja. Po szóste należało by określić w miarę odległy horyzont systemu np. 2040 r., tak aby umożliwić inwestorom tworzenie długoterminowych Programów inwestycyjnych, a nie tylko jednorazowych Projektów. Oznacza to, że każda nowa inwestycja wspierana jest przez „n” lat, ale system działać będzie „N” lat.

Jakie przewiduje Pan korzyści na rynku odnawialnych źródeł energii w świetle nowej ustawy o OZE?

Przede wszystkim dostrzegam duże korzyści gospodarcze i społeczne co przyczyni się do możliwości rozwoju kraju. Sądzę, że ta ustawa może pobudzić nowe inwestycje i dla wielu z nich będzie wsparciem. Niemniej dopóki wymienione powyżej wątpliwości nie zostaną rozstrzygnięte, w miarę możliwości pozytywnie, na rynku żadnych zmian nie będzie, a nawet gorzej – nie będzie nowych inwestycji. Być może za wyjątkiem mikroinstalacji, do których budowy zmusi zapaść systemu elektroenergetycznego po 2015 r.

Jaka jest Pana wizja rozwoju energetyki opartej na OZE i możliwości jej osiągnięcia?

Widzę możliwość burzliwego rozwoju silnie rozproszonej energetyki prosumenckiej. W zasadzie pytanie brzmi nie „czy”, ale „kiedy”, a konkretnie która opcja polityczna zrozumie tę nieuchronność rozwoju technologii opartej na zjawisku „erozji skali”. Opcja ta jeśli nie przeprowadzi rewolucji energetycznej przed blackout’em to zdobędzie władzę i zrobi to po blackout’cie.

Rosnącemu udziałowi biomasy leśnej w energetyce sprzeciwia się przemysł drzewny, któremu elektrownie odbierają surowiec i podnoszą jego ceny. Planowane regulacje zakładają wykluczenie z subsydiowania współspalania określonego asortymentu drewna, a wspierane i zaliczone do produkcji OZE ma być tylko współspalanie bazujące na wykorzystaniu odpadów drewna. Co Pan o tym sądzi?

Rzeczywiście elektrownie spalają przeważnie dobre gatunkowo drewno ograniczając areał lasów w Polsce, a tym samym dostęp do tego surowca dla innych branż np. meblarskiej. Wprowadzenie ograniczeń na współspalanie określonego asortymentu drewna jest krokiem na przód. Problem tkwi w tym, że nie ma przy tym skutecznej metody kontroli przemysłowego spalania drewna. Dodatkowo skala potrzeb elektrowni na biomasę powoduje, że tani surowiec, przede wszystkim drewno, jest sprowadzany spoza UE, co nie wpływa na promowanie krajowej produkcji biomasy w szczególności tej rolniczej. Stąd wspieranie tego systemu produkcji energii odnawialnej na dużą skalę zarówno z powodów ekonomicznych jaki i środowiskowych jest bezzasadne. Współspalanie biomasy rolniczej ma sens tylko w niewielkich lokalnych źródłach energii. Niemniej popyt na biomasę będzie funkcjonował tak długo dopóki kreują go zielone certyfikaty i dofinansowania inwestycji. System ten niestety rozwija jednak niemal wyłącznie współspalanie przez energetykę zawodową. W 2007 r. wyprodukowała ona w ten sposób blisko 35% całej „zielonej” energii elektrycznej w kraju. W 2008 r. było tu już ponad 42%, w 2009 r. – 47%, a w ubiegłym roku najprawdopodobniej przekroczyło 50%. Dla porównania, w 2009 r. jednostki zasilane w pełni biomasą otrzymały jedynie 6,3% zielonych certyfikatów. Likwidacja współspalania dla energetyki zawodowej może pobudzić rozwój małych lokalnych rozproszonych źródeł energii. Symptomy już mamy. Rośnie kolejka po dofinansowanie do inwestycji biomasowych. Do, trwającego obecnie, III konkursu Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej zgłoszono wnioski na dofinansowanie biomasy i biogazu na kwotę 1,5 mld zł, to o 300 mln więcej niż fundusz ma do rozdysponowania na wszystkie technologie OZE.  Wraz ze wzrostem popytu, nie rośnie jednak podaż biomasy. Od 1 stycznia 2010 r. nie ma już dopłat do upraw energetycznych. Natomiast długi okres zwrotu inwestycji w tego typu plantacje oraz niepewność co do przepisów prawnych sprawiają, że rolnicy nie śpieszą się już do zakładania upraw roślin energetycznych. W efekcie tego rośnie popyt na biomasę pochodzenia leśnego i rozpoczyna się rywalizacja o surowiec pomiędzy rynkiem meblarskim, a energetyką. Zakusy energetyki utrzymuje jeszcze w ryzach rozporządzenie, wyznaczające minimalny i wzrastający udział biomasy rolniczej we współspalaniu (w tym roku jest to 40%). Ministerstwo Gospodarki podniosło jednak rękę na ten zapis, publikując w połowie ub. r. projekt nowego rozporządzenia który określa maksymalny udział… biomasy leśnej (na 2011 r. zaplanowano jego wysokość na 70%).

Jak zaspokoić popyt na biomasę?

Pomóc w zaspokojeniu zapotrzebowania na biomasę rolniczą mogłoby Ministerstwo Gospodarki. Wystarczy… by nic nie robiło. Pozostawienie obowiązujących przepisów i pewność prawa jest podstawą dla rolników, którzy planują zakładać plantacje. W najbliższym czasie kwitnąć będzie jednak dotychczasowy import biomasy zza wschodniej granicy. I to nie jest dobre dla rynku biomasy w Polsce.

Rozmawiała: Dorota Kubek, „Nowa Energia”

Wpis został opublikowany 29 Lut 2012 w następujących kategoriach: News, OZE, Polecamy. Możesz śledzić komentarze przez RSS. Komentowanie i korzystanie z trackbacków zabronione.

1 komentarz do “Ustawa o OZE powinna być lepsza od jej projektu”

  1. brak ?, 2 Mar 2012 o 10:57

    Witam jako osoba fizyczna oczekująca na oferty 70% wsparcia-dotacji do mini elektrowni hybrydowych (fotowoltaika+turbinka wiatrowa) np wg oferty http://www.solorshop.pl . Pytam czy nowa ustawa OZE mi to umożliwi?. Za wyczerpująca informacje dziękuje Bronisław.

Reklama

Partnerzy działu

Newsletter

Warto zobaczyć