News » Ekologiczny thatcheryzm w Kanadzie i Chinach

Ekologiczny thatcheryzm w Kanadzie i Chinach

17 Lip 2010 Możliwość komentowania Ekologiczny thatcheryzm w Kanadzie i Chinach została wyłączona Share 'Ekologiczny thatcheryzm w Kanadzie i Chinach' on Facebook Share 'Ekologiczny thatcheryzm w Kanadzie i Chinach' on Email Share 'Ekologiczny thatcheryzm w Kanadzie i Chinach' on Print Friendly

Pytanie o zasadność funkcjonowania elektrowni opalanych węglem ma wielowymiarowy charakter. Ekonomiczny – gdyż rentowność produkcji jest wartością pożądaną w gospodarce rynkowej, ekologiczny – gdyż spalanie tego kopalnego materiału opałowego skutkuje emisją ok. 100 kg CO2/GJ, związany z nim aspekt prawny – trywializując, implementacja drugiego Pakietu klimatyczno-energetycznego stawia węgiel na cenzurowanym, technologiczny – gdyż efektywność instalacji konwencjonalnych, po części uwarunkowana I Prawem Termodynamiki, oscyluje w granicach 35%, strategiczny – gdyż węgiel nadal jest podstawowym źródłem produkcji energii wtórnej, w tym połowy prądu elektrycznego na świecie, i społecznym – tylko w Polsce sektor węglowy zapewnia rację doczesnego bytu blisko 100 tys. górników i ich rodzin.

Łopatologiczne cięcia i redukcje zatrudnień w tym sektorze zawsze spotykać się będą z protestami i  zaburzeniem spokoju publicznego i to pomimo powszechnej akceptacji dla szlachetnej idei ochrony środowiska naturalnego i budowy globalnej gospodarki zrównoważonego rozwoju. Fasadowość tych koncepcji w wymiarze antropogenicznym wyznaczana jest przez hierarchię potrzeb ludzkich wyegzemplikowanych przez Abrahama Maslowa.  Stoją one w kontrze z wypełnieniem realizacji absolutnie pierwotnych potrzeb fizjologicznych, stanowiących fundament życia jednostek.

W związku z niekorzystnymi uwarunkowaniami społecznymi wszelkiego rodzaju, ruchy w tym sektorze wymagają cywilnej odwagi polityczno-legislacyjnej. Takim sztandarowym posunięciem władz centralnych była decyzja rządu „Żelaznej Damy”, Margaret Thatcher z 1985 r. Reforma prywatyzacyjna przygotowana przez konserwatywną premier Wielkiej Brytanii ostatecznie poskutkowała zamknięciem 31 kopalni węgla kamiennego (w Zjednoczonym Królestwie występuje tylko i wyłącznie taki typ tego rodzaju skały osadowej)  i zmniejszeniem zatrudnienia z 74 tys. do 30 tys. osób w 1992 r. Obecnie, surowiec służący do produkcji tzw. energii czarnej wydobywa się tylko z 11 złóż w kraju. Tego rodzaju działania wymagają jednak pewnej kompatybilności tak, by nie naruszyć raison d’etat państwa.

Sygnał do odwrotu od konwencjonalnych źródeł wytworu energii elektrycznej i cieplnej owocuje systematycznym spadkiem krajowego wydobycia i degradacji lokalnego ekosystemu. Jednakowoż, symultanicznym rezultatem może być deprecjacja wolumenu produkowanej energii końcowej. By tego uniknąć tworzy się studia wykonalności dla wdrożeń technologii alternatywnych. Przykładową empirykę stanowi zapowiadana rozbudowa mocy brytyjskich farm wiatrowych w perspektywie czasowej 2010-2020 z 2 GW do 40 GW.

Kanadyjski i chiński rząd idą dalej. Globalizacja problemu emisji dwutlenku węgla i będące jej funkcją akty normatywne, obligujące do redukcji GHG w atmosferze, występujące na międzynarodowym (Protokół z Kioto) i regionalnym (Pakiet „3×20”) poziomie instytucjonalnym, wymuszają na transnarodowych elitach politycznych pewne subordynowane ruchy. Sprzężeniem zwrotnym rosnącej presji środowiskowej jest przygotowywana przez rząd z Ottawy decyzja o zamknięciu dwóch trzecich z 51 elektrowni opalanych węglem, produkujących elektryczność dla kraju. Efekty prośrodowiskowe będą pokaźne. W liczbach bezwzględnych wyeliminuje to ok. 15 mln ton emisji gazów cieplarnianych rocznie, czyli 13% wszystkich „wypluwanych” przez ten kraj emisji do nośnych warstw atmosfery. To tak, jakby w jednym momencie z kanadyjskich arterii wyeliminować 3.2 mln samochodów osobowych (światowa produkcja aut to około 52 mln sztuk – przyp. red.).

Naszym celem jest budowa ekologicznie sprofilowanej Kanady, która za kilkanaście lat będzie się mogła mienić emblematem „Potęgi Czystych Energii”. Chcemy udowodnić, iż jest możliwe połączenie koniecznego z pożytecznym. W 2011 r. skompletujemy i przedstawimy opinii publicznej wszelkiej maści regulacje, które będą musiały spełniać nowe elektrownie opalane węglem (prawdopodobnym rozwiązaniem będzie załączenie wymogu tzw. carbon-ready – przyp. red.). Pożądanym kierunkiem będzie jednakże konwersja mocy wytwórczych na inne, mniej inwazyjne źródła, jak: gaz ziemny, woda, energia atomowa czy wiatrowa. Nasz wkład w walkę z efektem cieplarnianym ma również wymiar finansowy. W tym roku przeznaczymy 400 mln dolarów na Fundusz Klimatyczny, z którego środków, dla celów walki z klimatem, czerpią korzyści państwa rozwijające się – wylicza Jim Prentice, kanadyjski Minister Środowiska.      

Z kolei Chiny, będące niechlubnym liderem w klasyfikacji zagregowanego poziomu emisji gazów cieplarnianych (gdy mierzymy per capita jest to 6.1 ton/os) ogłosiły, iż wywiążą się z obietnicy danej społeczności międzynarodowej, czyli osiągnięciu 15% progu generacji tzw. energii zielonej przed 2020 r. Na dziś jest to „jedynie” 7.8%, czyli kropelka w zużytych w ciągu ostatniego półrocza 2.01-bilionowym (kWh) morzu jednostek elektrycznych. Działaniem obliczonym na ten cel jest kaskadowa redukcja wolumenów energii czarnej. Dotychczas w latach 2006-2009 Państwo Środka wyeliminowało instalację o pojemności 60.06 mln kW, a do sierpnia br. redukcji ulec ma kolejne 10 mln kW. To prawidłowy azymut obrany przez aparaturę Chińskiej Partii Komunistycznej, zważywszy na trend wznoszący w dziedzinie konsumpcji energii w tym kraju – w czerwcu br. było to 352 mld kWh, czyli o 14.4 p.p. więcej rdr.

Warto przypomnieć, iż deklarowany poziom redukcji emisji do 2020 r., na razie niesygnowany podpisem premiera Wen Jiabao na poziomie multilateralnym, wynosi 40-45% na jednostkę PKB w stosunku do poziomów z 2005 r. Holenderska Agencja Środowiskowa jednoznacznie podważa starania Chińczyków, którzy legitymujący się „masywną progresją rozwojową” nie są w stanie zahamować rozpędzonej gospodarki. Tego efektem jest ubiegłoroczne zwiększenie wolumenów GHG o 9% (za sprawą zwiększenia ilości spalanego gazu odpadkowego m.in. do produkcji etanolu), podczas gdy inni giganci – Unia Europejska, Japonia i Stany Zjednoczone – sukcesywnie je ograniczali, średnio o 7%.

Opracowanie: Jacek Sobański, źródło: businessgreen.com, ctv.ca, „Węgiel nośnikiem energii w Unii Europejskiej” – dr inż. Tadeusz Leszczyński

Wpis został opublikowany 17 Lip 2010 w następujących kategoriach: News, Paliwa dla energetyki. Możesz śledzić komentarze przez RSS. Komentowanie i korzystanie z trackbacków zabronione.

Reklama

Newsletter

Warto zobaczyć