Polecamy » Przegadany rok…

Przegadany rok…

9 lut 2009 Możliwość komentowania Przegadany rok… została wyłączona Share 'Przegadany rok…' on Facebook Share 'Przegadany rok…' on Email Share 'Przegadany rok…' on Print Friendly

Odnawialne źródła energiiMija właśnie trzeci rok obowiązywania nowego systemu wsparcia wykorzystania odnawialnych źródeł energii do wytwarzania energii elektrycznej. Warto zastanowić się czy to dużo czy mało czasu, aby stworzyć nową branżę, jaką jest w Polsce energetyka odnawialna.

Najlepszym miernikiem tego, co się udało osiągnąć jest oczywiście moc zainstalowana w nowych urządzeniach wytwórczych. Po pierwszym roku obowiązywania nowych przepisów, zainstalowanych mocy OZE mieliśmy w Polsce 1362 MW. W drugim roku było to 1524 MW, a w roku bieżącym osiągnęliśmy moc 1693 MW. Można więc powiedzieć, że system działa, a rynek powstaje. Imponujący przyrost to jednak nie jest, gdyż 331 MW w ciągu 2 lat, to zaledwie wzrost o 22,2%. Porównując te dane z danymi niemieckimi, nie wygląda to najlepiej. Otóż przez dwa lata od wprowadzenia w Niemczech ustawy wspierającej OZE, przyrost mocy sięgnął tam 6 347 MW, a więc aż o 55%. No i same wielkości nowych mocy są nie porównywalne.

Tabela 1 - OZE

Przyrost OZE

W Polsce, największe przyrosty odnotowano w energetyce wiatrowej, rzędu 188,9%, ale przy zaledwie 289 MW zainstalowanych. Biorąc pod uwagę wielkość inwestycji przyłączanych rocznie do sieci na rynkach hiszpańskim, czy niemieckim, które sięgają ponad 2000-3000 MW, jest to osiągnięcie, którym nie mamy się co chwalić. 16 nowych MW w biogazowniach, głównie wykorzystujących biogaz wysypiskowy i z osadów ściekowych, dało przyrost 43,2%. W elektrowniach na biomasę przyrosło 21 MW (8,7%) a w energetyce wodnej zaledwie 4 MW (0,4%). Wszystkie te wielkości wskazują, że nie można jeszcze mówić o szerokim froncie inwestycyjnym w polskiej energetyce odnawialnej.

Można by się próbować pocieszyć, że kolejne lata będą się charakteryzowały znaczną dynamiką w oddawanych do użytku instalacji, które są w ostatnich latach przygotowywane, co potwierdzi skuteczność wdrożonego systemu. Analiza danych dotyczących wydanych przez URE promes na koncesje dla nowych źródeł wytwórczych, jednak te nadzieje rozwiewa. Jedynie w energetyce wiatrowej możemy się spodziewać znaczniejszych przyrostów nowych mocy – powyżej 1500 MW, choć nie wiemy na jak wiele lat to się rozłoży. Zaawansowane plany inwestycyjne dotyczące pozostałych źródeł, zwłaszcza biomasy (15 MW) i biogazu (niecałe 6 MW) pokazują, że wciąż proces przygotowania projektów i podejmowania decyzji inwestycyjnych nie nabrał w Polsce oczekiwanego tempa.

Tabela 2 - OZE

Dlaczego tak się dzieje?

Warto się zastanowić, co zostało zrobione przez ten rok, żeby włączyć Polskę w ogólnoeuropejski trend rozwoju energetyki odnawialnej. Jakie działania podjął Rząd, aby przygotować naszą krajową branżę energetyczną do osiągnięcia niezwykle ambitnych celów z pakietu energetyczno-klimatycznego UE. Moim zdaniem, ten rok został niestety zmarnowany.

W zakresie działań politycznych nie wydarzyło się właściwie nic konkretnego. Może dlatego, że mimo tak gorącego okresu dyskusji politycznych na szczeblu UE w sprawie promocji OZE, jako narzędzia polityki klimatycznej, w Polsce przez ponad pół roku nie było wiceministra odpowiedzialnego za energetykę. Nie powstała nowa polityka energetyczna, a projekty które się ukazywały były bardzo ogólne i pozostawiały wiele do życzenia. Nie rozpoczęto pracy nad Action Plan do Dyrektywy Ramowej ws. OZE, nie wprowadzono żadnego mechanizmu do projektu tej kluczowej dyrektywy, który by stwarzał dla Polski lepsze warunki realizowania inwestycji. Nie wiadomo więc w jaki sposób zamierzamy dalej rozwijać energetykę odnawialną. Czy będą wspierane większe, czy mniejsze inwestycje. Czy będą tworzone nowe mechanizmy, czy tylko udoskonalane stare. Czy wspierać będziemy generację rozproszoną w całym kraju, czy postawimy na OZE tylko w niektórych regionach. Które źródło będzie dominować? Czy w końcu Rząd uzna, że obecny system jest najlepszy dla energetyki wiatrowej i właśnie wykorzystaniem tego źródła najbardziej zainteresowani są inwestorzy? Bo jeśli tak, to trzeba przestać mówić, że wiatraki się nam nie podobają i zacząć rozwiązywać problemy, które nieusunięte spowodują ucieczkę z naszego rynku i biznesu wiatrowego. Jeśli ma być to biogaz, jak zapowiada Minister Gospodarki w przyjętym programie rozwoju biogazowi rolniczych, to trzeba się wziąć za prawodawstwo, które blokuje wykorzystanie tego źródła. Bo co z tego, że Rząd mówi o biogazowi rolniczej w każdej gminie, skoro przez 2 lata nie był w stanie zmienić rozporządzenia, które ułatwia wykorzystanie substratów pofermentacyjnych, mimo iż gotowa poprawka leży na stole w Ministerstwie Środowiska? Dlaczego Rząd nie wpłynął na podległą sobie instytucję, aby umożliwić łączenie zielonego i czerwonego certyfikatu, co jest podstawowym czynnikiem opłacalności inwestycji?

Tych pytań jest dużo więcej

Nie ma strategii rozwoju sieci elektroenergetycznych, a bez nich nie przyłączymy więcej niż 3 tys. MW nowych mocy. Zamiast spec ustawy o budowie sieci, słyszymy o planach budowy elektrowni jądrowej. Pytanie gdzie ją przyłączymy, skoro dyrektywa OZE ma wprowadzić obligatoryjne pierwszeństwo dla przyłączeń źródeł odnawialnych. Rząd przygotował co prawda nowelizację prawa energetycznego, mającą na celu udrożnienie procedury uzyskiwania warunków przyłączeniowych, ale projekt na wiele miesięcy ugrzązł w uzgodnieniach i nie wiadomo, czy w ogóle trafi w końcu do Parlamentu. A dziś mamy sytuację dochodzącą do absurdu, w którym wydawane przez operatora wytyczne do ekspertyzy przyłączeniowej, już w momencie ich wydania są nieaktualne, a po 9 miesiącach przygotowywania bardzo drogiej ekspertyzy na ich podstawie, powstaje dokument nic nie warty. Nie weszły także w życie przyjazne energetyce wiatrowej zasady bilansowania energii, mimo że zgodnie z prawem powinny obowiązywać od lipca 2008. Jedyne inicjatywy legislacyjne, mające w znaczący sposób ułatwić przygotowanie i realizację inwestycji pochodziły w tym roku od samych przedsiębiorców. Warto tu wspomnieć o ciekawej propozycji, opracowanej i zgłoszonej do Parlamentu przez firmę S Konsulting, zaliczenia inwestycji OZE do inwestycji celu publicznego. Przyjęcie takiego rozwiązania może skrócić znacząco i uprościć uzyskiwanie decyzji lokalizacyjnych dla nowych projektów.

Działanie MG

Jedynym efektywnym działaniem Ministra Gospodarki było natomiast znowelizowanie rozporządzenia o obowiązku uzyskania i umorzenia świadectw pochodzenia. Rozporządzenie to wprowadziło znaczące ograniczenia dla wykorzystywania biomasy leśnej w procesie współspalania. Mimo ogromnych protestów elektrowni systemowych prowadzących współspalanie i zarabiających na tej działalności ogromne sumy, Ministerstwo opowiedziało się jednoznacznie za koniecznością włączenie dużej energetyki w proces tworzenia rynku biomasy energetycznej pochodzenia rolniczego i odpadowego oraz za rozwojem rozproszonej generacji biomasowej. Nic także nie wiemy o planach rządowych wobec tak ambitnych przedsięwzięć, jak budowa elektrowni wiatrowych na Morzu Bałtyckim. Podczas gdy we wszystkich krajach nadmorskich UE powstają plany i strategie dynamicznego rozwoju wiatrowej energetyki offshorowej, w Polsce nie mówi się o tym ani słowem. Czy znów Polska prześpi szansę włączenia się w nurt innowacyjnych i przyszłościowych rozwiązań? Czy znów nie skończy się ominięciem naszego kraju w międzypaństwowych planach budowy podmorskiej supersieci europejskiej połączonej z ogromną generacją morskich farm wiatrowych?

Brak wizji

Jednak nie tylko brak dokumentów strategicznych wskazuje na brak wizji energetyki odnawialnej. Nadal nie wykorzystano ani złotówki z pieniędzy, które są i które miały wspierać nowe inwestycje. W NFOŚiGW jest już na koncie 700 mln zł z tytułu opłat zastępczych, a w przyszłym roku spodziewane jest kolejne 500-800 mln. Inwestorzy jednak nie znają żadnych pomysłów na wykorzystanie tych środków, a informacje uzyskiwane z Funduszu napawają obawą o zmarnowanie tych środków, zamiast nadzieją na mądre mechanizmy proinwestycyjne. Nadal nie uruchomiono dotacji unijnych w ramach Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko (ponad 500 mln euro), a kolejne zmiany wykorzystania tych środków wskazują, że mogą one zostać roztrwonione na projekty nie dające znaczących przyrostów zainstalowanej mocy.

Strategia Rządu

Wydaje się, że cała energia Rządu została skierowana na działania mające na celu zablokowanie niekorzystnych dla Polski zapisów dotyczących międzynarodowego handlu emisjami CO2, przewidzianymi w dokumentach wykonawczych pakietu energetyczno-klimatycznego. Działania te zakończyły się sukcesem, szkoda jednak że polscy negocjatorzy nie wykorzystali, jako jednego z argumentów, narzędzia redukcji emisji CO2 z ogromnym potencjałem, jakim jest rozwój energetyki odnawialnej. Szkoda też, że nie wykorzystano szansy, jaką była organizacja w Poznaniu międzynarodowej konferencji ds. klimatu COP 14, do przeprowadzenia szerokiej kampanii informacyjnej i edukacyjnej na temat energetyki w ogóle, w tym OZE. Nie podjęto nawet próby stworzenia szerokiej koalicji organizacji i instytucji, ponad bieżącymi politycznymi podziałami, która zmierzyłyby się wspólnie z ogromnym wyzwaniem, jakim jest uruchomienie ogólnonarodowej kampanii na rzecz wykorzystania odnawialnych źródeł energii i energooszczędności. Cieszy natomiast to, że rozwój energetyki odnawialnej znalazł swoje miejsce w dokumencie rządowym, jako narzędzie walki z ogólnoświatowym kryzysem finansowym. Rodzi to nadzieję, że po zakończeniu negocjacji w sprawie pakietu klimatycznego, przyjdzie w końcu czas na konkretne działania wykonawcze.

Ambitne plany polskich koncernów

Opisując rok 2008 w polskiej energetyce odnawialnej, uniesposób nie zauważyć nowego i bardzo obiecującego zjawiska. Otóż, jako nowe podmioty na tym rodzącym się rynku, objawiły się polskie koncerny energetyczne. Zarówno ENERGA, jak i PGE odkryły swoje bardzo ambitne plany strategiczne, dotyczące realizacji nowych inwestycji w energetyce odnawialnej. Władze koncernów doszły do wniosku, że koszty wypełniania obowiązku uzyskania i umorzenia świadectw pochodzenia przez dystrybutorów energii, wchodzących w skład koncernów, w najlepszy sposób zminimalizować można samodzielnie produkując zieloną energię. Ten fakt, może mieć kluczowe znaczenie dla dalszych losów energetyki odnawialnej w Polsce. Dotychczas, we wszystkich pracach nad rozwojem tej branży, krajowa energetyka systemowa stała po drugiej stronie barykady, niż lobbyści OZE. Teraz to się zmieni. Podejrzewam, że krajowe koncerny z dużo większym zaangażowaniem włączać się będą w tworzenie ram formalno-prawnych funkcjonowania systemu wsparcia OZE, tak aby uwzględniał on ich specyfikę. Z jednej strony, może to budzić pewne obawy wśród niezależnych wytwórców zielonej energii. Doświadczenia dotychczasowe wskazują jednak, że bez zaangażowania się krajowej energetyki systemowej nie da się stworzyć prawdziwego rynku OZE w Polsce. Ważne będzie to, czy uda się wypracować wspólne rozwiązania, które będą uwzględniać interesy i małych i dużych podmiotów. Im bowiem szerszy wachlarz narzędzi i kierunków rozwoju rynku OZE uda się stworzyć, tym większego sukcesu możemy się spodziewać.

Podsumowanie

Podsumowując, można stwierdzić nie bez smutku, że rok 2008 był w dużej mierze rokiem straconym dla polskiej energetyki odnawialnej. Nie poprawiono w znaczący sposób warunków przygotowania i realizacji inwestycji, przez co mimo sprzyjających uwarunkowań ekonomicznych, przygotowywane projekty utknęły w biurokratycznym bagienku. Nie przyjęto założeń strategicznych dalszego rozwoju branży, przez co wielu urzędników mających wpływ na realizację inwestycji nadal błądzi jak we mgle, unikając podejmowania odważnych, prorozwojowych decyzji. Nie zbudowano atmosfery przychylności ogólnospołecznej dla OZE, mimo tak wspaniałych okazji jak dyskusja o klimacie na szczeblu ogólnoświatowym i unijnym.

Są to tym bardziej dotkliwe wnioski, że na rynku nie brakuje zainteresowania energetyką odnawialną. Na podstawie frekwencji na różnego typu licznych seminariach i konferencjach można by twierdzić, że jest to najbardziej dynamicznie rozwijająca się branża w Polsce. Cóż jednak, skoro wciąż kończy się na gadaniu…

Autor: Maciej Stryjecki – S Konsulting

Wpis został opublikowany 9 lut 2009 w następujących kategoriach: Polecamy. Możesz śledzić komentarze przez RSS. Komentowanie i korzystanie z trackbacków zabronione.

Reklama

Newsletter

Warto zobaczyć