Polecamy » Doceniam zalety rynku giełdowego

Doceniam zalety rynku giełdowego

26 sty 2009 Komentarze: 1 Share 'Doceniam zalety rynku giełdowego' on Facebook Share 'Doceniam zalety rynku giełdowego' on Email Share 'Doceniam zalety rynku giełdowego' on Print Friendly

Grzegorz OnichimowskiNiedawno w mediach pojawiła się informacja o trwających pracach nad projektem ustawy o obowiązkowym hurtowym handlu energią elektryczną na giełdzie energii. Moje stanowisko w tej sprawie jest neutralno-przychylne. Zadaniem Zarządu TGE jest dbanie o reguły ogólne związane z funkcjonowaniem giełdy, a ze względu na naszą rolę jako instytucji zaufania publicznego, także z funkcjonowaniem rynku energii jako całości. Dlatego też wypowiadamy się na temat istniejących na nim patologii i sposobów na ich usunięcie, chociaż sami jesteśmy wobec rynku neutralni, nie jesteśmy na nim graczem.

Przymus giełdowy”

Widzę zalety rynku giełdowego. Chociażby Skandynawia i funkcjonująca tam giełda energii NordPool może być dobrym przykładem rozwiniętego rynku energi. Zależy nam na tym, aby jak najbardziej zobiektyzować i zrównać warunki dla wszystkich graczy. Mam nadzieję, że propozycja obowiązkowego giełdowego handlu energią elektryczną zostanie wdrożona łagodnie.

W efekcie „przymusu giełdowego” ceny nie muszą znacząco spaść, ale obrót hurtowy stanie się przejrzysty. Handel na giełdzie gwarantuje anonimowość transakcji oraz pełną konkurencję dla wszystkich jego uczestników w tym samym czasie i na tym samym poziomie. Ma on też zlikwidować proceder sprzedaży energii po nierynkowych cenach w ramach podmiotów tej samej grupy kapitałowej. Projekt ustawy popiera Prezes URE, który twierdzi, że obowiązkowy handel energią na giełdzie wpłynie na stabilizację jej cen na rynku.

Sytuacja w Polsce

W ostatnich latach nasza krajowa energetyka zajmowała się głównie sobą i to w nienajlepszy sposób. Nie miałbym nic przeciwko temu, gdyby branża przeprowadzała konkretne modernizacje, czy też inwestycje. Zajmowała się natomiast sobą poprzez politykę strukturalną i personalną. Ciągła karuzela stanowisk, jeśli chodzi o zarządy oraz ciągłe zmiany organizacyjne firm, nie doprowadziło do niczego dobrego.

Uważam, że przeprowadzona konsolidacja była niepotrzebna, wręcz szkodliwa. Zdaję sobie sprawę z tego, że branża energetyczna w innych częściach Europy jest bardziej, czy też mniej skonsolidowana. Problem polega jednak na tym, że nasza krajowa energetyka nie jest połączona z Europą. Dlatego nie możemy mówić, że np. PGE konkuruje z RWE. Musimy zadbać o warunki konkurencji u siebie w kraju, a także o taką regulację, aby zapewnić maksymalnie równe szanse wszystkim graczom.

Propozycja TOE

Pomysł „przymusu giełdowego”, gdzie elektrownie systemowe musiałyby sprzedawać swój produkt bezpośrednio na rynku konkurencyjnym, moim zdaniem nie jest idealnym rozwiązaniem. Handel giełdowy oprócz swoich licznych zalet, ma też pewne wady. Dla przykładu firmy, które się znają mogą zawierać kontrakty przy niższym poziomie zabezpieczeń, niż to się dzieje na rynku zorganizowanym. Jednak poprzez niefortunny rozwój wydarzeń, rozwiązanie to staje się ostatnią deską ratunku. Naszym zadaniem, jako zarządu TGE jest uczynienie tego obowiązku jak najmniej uciążliwym. Myślimy, m.in. o możliwości rejestracji przez giełdę transakcji pozaseryjnych, jak w przypadku rynku „zielonego”. Może uda się wprowadzić takie rozwiązanie.

Gdyby wszystkie zarządy firm działały zgodnie z kodeksem spółek handlowych, czyli działały na rzecz swojej firmy i nie przejmowały się instrukcjami płynącymi „z góry”, czy to politycznymi, czy też administracyjnymi, gdyby szły w kierunku maksymalizacji zysków swoich firm, gdyby URE miało możliwości egzekwowania pewnych reguł, chociażby dotyczących cen transferowych, to wówczas całkowicie wystarczająca dla rynku byłaby propozycja, którą postuluje TOE. Mam na myśli stworzenie instytucji jednego lub kilku market makerów, czyli silnych firm, które występują po obu stronach rynku. Stworzona zostałaby cena referencyjna dla energii elektrycznej, która mogłaby stać się ceną wiarygodną. Do tej ceny można by porównywać wszystkie kontrakty bilateralne. Mógłby to być również jakimś punktem odniesienia dla UOKiK i URE.

Jednak wahadło zdecydowanie wychyliło się za bardzo w kierunku oligopolu, niejasnych reguł, nieprzejrzystości. Stąd chyba propozycja obliga, które może obowiązywać tylko w okresie przejściowym.

Zarzuty wobec TGE

Pojawiają się zarzuty, że cały przymus giełdowy jest czymś w rodzaju lobbingu giełdy na rzecz TGE jako firmy. Zarzuty te są absurdalne. TGE jest firmą posiadającą potężnych akcjonariuszy, takich jak: PGE, Endesa, RWE i innych. Z ich punktu widzenia, ewentualne przychody zapewnione przez nasze opłaty związane z obligo giełdowym, to kropla w morzu. Rolą TGE nie jest przynoszenie jakiegoś dużego zysku akcjonariuszom. Nasza rola jest zupełnie inna.

Wprowadzenie dla nas chociażby częściowego obligo, wiązałoby się z podwyższeniem standardów dotyczących bezpieczeństwa np. ośrodka zapasowego, czy też z wydajnością systemu, a zatem z poważnymi inwestycjami. Dlatego też na nasz wynik finansowy miałoby ono niewielki wpływ. Jesteśmy dochodowi, bylibyśmy może o 20% bardziej. Ale przecież nie w tym tkwi istota rzeczy.

Konsorcjum organizujące TGE zostało wybrane w 1999 roku w celu zbudowania instytucji zaufania publicznego. Widzimy swoją odpowiedzialność. Widząc liczne przykłady gry nieczystej, naszą rolą jest wskazywanie metod uzdrowienia sytuacji. Może to nie będą idealne rozwiązania, ale powinny zostać wprowadzone przynajmniej na krótki okres.

Wydarzenia z 2008

Głównym naszym przedsięwzięciem w roku 2008 było założenie Izby Rozliczeniowej Giełd Towarowych. Jest to spółka, którą założyliśmy z Krajowym Depozytem Papierów Wartościowych. Udział KDPW zapewnia zupełnie inny standard rozliczania kontraktów. Mamy świadomość, że nawet gdyby przymus był ograniczony i pojawiły się inne metody pobudzania płynności giełdy, mielibyśmy do czynienia z wyzwaniem, które nazywa się indywidualizacja warunków zabezpieczania pozycji. Firmy mają różne pozycje i standingi finansowe, a my jako giełda musimy traktować wszystkich jednakowo. Natomiast Izba Rozliczeniowa może stosować różne standardy w stosunku do różnych firm w zależności od ich wiarygodności. Chodzi o to, aby maksymalnie ograniczyć niedogodność związaną z rozliczaniem. Z drugiej strony trzeba dać też pewność tego rozliczenia, w związku z czym brane są pod uwagę zabezpieczenia jak najniższe, możliwość indywidualizacji tych zabezpieczeń, stosowanie gwarancji korporacyjnych zamiast gotówki lub gwarancji bankowych. W grupach skonsolidowanych bardzo często mamy do czynienia z sytuacjami, że spółka handlująca jest małą spółką z niewielkim kapitałem, ale za nią stoi duża grupa energetyczna. Dlatego uważam, że izba może spełniać bardzo ważną rolę w sektorze, niezależnie od TGE. Powinna zabezpieczać transakcje, które będą zawierane na giełdzie, ale wychodzić również naprzeciw transakcjom bilateralnym, czy też pomagać operatorowi systemu przesyłowego w zakresie rozliczania rynku bilansującego. To jest oferta, z której OSP może skorzystać lub też nie. Nie chcemy nikomu nic narzucać.

Nowe produkty TGE

Drugim kierunkiem rozwoju TGE jest zwiększanie palety produktów. Do tej pory giełda wprowadziła na fizycznym rynku energii rynek dnia następnego. Teraz wprowadzamy już rynki forward z dostawą fizyczną kontraktów typu base na rok, kwartał, miesiąc i tydzień. Stwarzamy możliwość obniżania ryzyka handlowego dla firm na rynku energii elektrycznej poprzez kontraktowanie się na dłuższe okresy czasu. Zamierzamy to rozwijać. Najprawdopodobniej od stycznia do kontraktów bazowych dołączą kontrakty na tzw. szczyt. Zamierzamy wprowadzać coraz więcej tych kontraktów. Bardzo ważne jest to co mówi TOE, aby tego typu kontrakty, rynki miały swoich animatorów. Liczę, że tak będzie.

Rynek finansowy

Mamy również świadomość, że rynek finansowy jest rynkiem bardzo wysokiego ryzyka. Świadczy o tym obecny kryzys światowy, w dużej mierze spowodowany przez nieodpowiedzialne wprowadzanie różnych słabo kontrolowanych instrumentów pochodnych. W Polsce lada dzień wchodzi ustawa o obrocie instrumentami finansowymi. Tutaj też będziemy musieli wprowadzić pewne formalne kryteria, aby ten rynek rozwijać. Powstanie izby odgrywać będzie w tej kwestii bardzo duże znaczenie.

Potrzeby nam jest niewątpliwie silny rynek bazowy. Zastanawiamy się czy tym rynkiem bazowym będzie rynek dnia następnego , jak to ma miejsce w większości krajów UE, czy też oprzemy się o rynek kontaktów fizycznych z tym samym okresem zapadalności. Np. kontrakt finansowy roczny będzie mógł być oparty o kontrakt fizyczny roczny. Trzeba jednak rozpatrzeć, który rynek będzie bardziej wiarygodny. Musimy przeprowadzić odpowiednią analizę i o tym zdecydować, aby w IV kwartale 2009 rynek finansowy powstał.

Handel emisjami

Kolejny ważny obszar, którym jesteśmy zainteresowani, to handel emisjami CO2. Jest to produkt europejski. Wprowadzenie jakiegokolwiek rynku polskiego w tym obszarze nie ma najmniejszego sensu. Intensywnie szukamy w tym zakresie jakichkolwiek rozwiązań. Prawdopodobnie zdecydujemy się na współpracę z giełdą NordPool. Prowadzone są zaawansowane rozmowy. Zależałoby nam na spięciu obydwóch rynków, składaniu na tych rynkach zleceń i ustaleniu jednej ceny.

Energetyka odnawialna

W obszarze energetyki odnawialnej, zielonymi certyfikatami handlujemy od kilku lat. Chcemy na tym rynku wprowadzić pewne zmiany, ale po wcześniejszych rozmowach z firmami energetycznymi. Zmiany wiążą się ze zmianą sposobu zarządzania portfelem zielonych certyfikatów. Być może będzie nawet konieczna zmiana ustawy. Zamierzamy wprowadzić kontrakty z dłuższym okresem zapadalności w celu ograniczenia ryzyka dla firm, aby mogły sobie zabezpieczać swoją pozycję. Zastanawiamy się również nad kontraktami na biomasę. Uważam, że biomasa – głównie pelety, to kierunek który się obecnie bardzo mocno rozwija, ale panuje tam duży chaos. Chcielibyśmy ten rynek w jakiś sposób uporządkować poprzez wprowadzenie kontraktów giełdowych.

Plany upublicznienia giełdy

Plany związane z upublicznieniem giełdy, nie wiążą się z tym, że potrzebujemy pieniędzy na inwestycje. Jesteśmy w miarę zabezpieczeni jeśli chodzi o nasz system, który jest bardzo nowoczesny i wydajny. Z aktualnych przychodów jesteśmy w stanie sfinansować inwestycje związane z rozwojem tego systemu.

Natomiast z punktu widzenia wiarygodności giełdy i zmian zachodzących w branży energetycznej, publiczny obrót naszymi akcjami mógłby być jakimś rozwiązaniem dla sektora. Byłoby to również pewnego rodzaju odciążeniem dla Skarbu Państwa. Ale to już jest kwestia polityczna.

Upublicznienie jest również zgodne z zaleceniami Światowej Organizacji Giełd. Mówi się również o tym w dyrektywach unijnych. Na pewno będą miały na to wpływ decyzje, które zapadną w najbliższym okresie.

Rozbudowa połączeń transgranicznych

Sytuacja polskiej branży energetycznej jest trudna. Jej struktura jest niekorzystna wobec innych krajów europejskich, które stawiają głównie na energetykę jądrową. Dlatego mam nadzieję, że sektor dostrzegając problem „głodu energii”, będzie obecnie bardzo zainteresowany rozbudową połączeń transgranicznych.

Jeśli będziemy rozbudowywali połączenia transgraniczne, to chcielibyśmy, żeby były wykorzystywane w pewnym stopniu do pobudzenia płynności rynku publicznego. Tego typu rozwiązania nazywane są market coupling. W Europie Zachodniej funkcjonują z bardzo dużym sukcesem. Spinanie giełd, które jest alternatywą do aukcji na transgraniczne zdolności przesyłowe, powoduje, że energia zawsze płynie z miejsca, gdzie jest taniej do miejsca gdzie jest drożej, a nie odwrotnie, co bardzo często zdarza się przy aukcjach. Dzięki temu zapewnia się większą konkurencyjność na rynku energii. Jeśli jednak państwo się w te kwestie nie zaangażuje, nic z tego nie wyjdzie.

8-9 lat temu byliśmy w unikalnej sytuacji. Jako pierwszy kraj w regionie posiadaliśmy giełdę i na poziomie hurtowym mieliśmy uwolnione ceny, obecnie jesteśmy parę lat za sąsiadami. Dystans będzie się pogłębiał jeśli nic z tym nie zrobimy.

Autor: Grzegorz Onichimowski – prezes zarządu Towarowej Giełdy Energii SA
Wpis został opublikowany 26 sty 2009 w następujących kategoriach: Polecamy. Możesz śledzić komentarze przez RSS. Komentowanie i korzystanie z trackbacków zabronione.

1 komentarz do “Doceniam zalety rynku giełdowego”

  1. Poznań miasto moje!, 18 mar 2009 o 23:22

    TGE sie nie liczy, teraz wszyscy z energii idą na GPW, nawet te Jana Kulczyka http://forsal.pl/wiadomosci/93903_kulczyk_oil_ventures_pojawi_sie_na_gpw_w_2009_roku.html

Reklama

Newsletter

Warto zobaczyć