Polecamy » Jaki był ten 2008 rok, czyli rzecz o niechęci do trudnych działań

Jaki był ten 2008 rok, czyli rzecz o niechęci do trudnych działań

15 sty 2009 komentarze 2 Share 'Jaki był ten 2008 rok, czyli rzecz o niechęci do trudnych działań' on Facebook Share 'Jaki był ten 2008 rok, czyli rzecz o niechęci do trudnych działań' on Email Share 'Jaki był ten 2008 rok, czyli rzecz o niechęci do trudnych działań' on Print Friendly

Krzysztof ŻmijewskiMówią: wszystko dobre, co się dobrze kończy. Niestety ten rok kończy się kłopotami. Z jednej strony informacje o wysokich cenach – nawet 230 zł/MWh w kontraktach hurtowych energii elektrycznej na rok 2009 – co oczywiście jest informacją złą dla końcowych odbiorców, bo zwyżka cen hurtowych przenosi się (zazwyczaj) na nich właśnie. Z drugiej strony jest informacja Prezesa URE, że nie uwolni cen dla gospodarstw domowych, a co więcej ograniczy cenę energii do 155 zł/MWh, czyli do ceny tegorocznej.

Średnia cena na rok 2009 energii „czarnej”, tzn. bez kosztu certyfikatów zielonych, żółtych i czerwonych (ten oceniam na ok. 25zł/MWh), to prawdopodobnie 215 zł/MWh. Co winduje różnicę do ok. 60 zł/MWh? Kto zapłaci tę różnicę, tzn. kto pokryje ten deficyt? Nie będą to oczywiście firmy energetyczne, bo nie mają takich środków (łącznie ok. 1,6 mld zł). Przerzucą ten koszt na odbiorców ze strefy „uwolnionej”, czyli taryf A, B i C, tzn. przemysłu i usług. Gospodarka tego ciosu oczywiście nie wytrzyma. Polityczne naciski będą w dużym stopniu nieskuteczne, bo z próżnego i Salomon nie naleje. Jedyny skutek to zahamowanie jakichkolwiek inwestycji w elekroenergetyce i nieskuteczność prywatyzacji, bo kto by kupował biznes z założenia narażony na straty.

Można oczywiście całą winę przerzucić na górnictwo, które zafundowało nam wzrost ceny z 8 zł/GJ na 11,5 zł/GJ tzn. z 80 zł/MWh do 115 zł/MWh, czyli o 35 zł/MWh więcej (ok. 43%). Trzeba górników zapytać dlaczego. Również dodatkowy koszt uprawnień do emisji dołożył swoją cegiełkę ok. 10% z 15-25 €/tCO2. Co oznacza ok. 7-8 zł/MWh, (niektórzy uważają, że to powinno być uwzględnione już w cenie (1) na 2008 r., ale nie jestem tego pewien). Pozostaje zapytać elektroenergetykę skąd bierze się pozostała część wzrostu „czarnej” ceny, tzn. 27 zł/MWh. Wszystko wskazuje na to, że jest to naddatek planowany a conto przyszłych inwestycji. Domniemany brake down kosztów elektrowni w Polsce południowej wygląda wobec tego następująco: węgiel 115 zł/MWh, transport 10 zł/MWh, opłaty ekologiczne 10 zł/MWh, koszt CO2 8 zł/MWh, akcyza 20 zł/MWh, koszty stałe 40 zł/MWh, koszty odtworzeniowe 27 zł/MWh – razem 230 zł/MWh – stąd próba forsowania takiej ceny. Pozostaje pytanie o działania poprawiające efektywność i tnące koszty, należy je adresować w takim samym stopniu do górnictwa jak do elektroenergetyki. Z pełną świadomością, że jest to pytanie retoryczne. Odpowiedzi nie uzyskamy, choć jest oczywista: prawdziwe cięcie kosztów wymusić mogą jedynie rynek lub recesja. Rynku jeszcze nie mamy, recesja dopiero się zaczyna (spadek zapotrzebowania na moc w grudniu o 500 MW). Wolałbym rynek niż recesję, ale jak nie ma rynku to będzie recesja. Trzecie „r” tzn. regulator wykazał swoją pełną indolencję – i nie jest to przytyk do osoby (jest niewinna) tylko wskazanie syndromu niemożności wpływania na rzeczywiście głębokie zmiany – takie właśnie są potrzebne, a nie kosmetyka. Fundamentalna relacja 10 GJ/MWh nie jest prawem fizyki (2), ani nie jest święta, ale żeby ją poprawić np. na europejskie 7,5 GJ/MWh niezbędne są potężne inwestycje w najnowsze technologie.

Jest oczywistym, że rynku nie ma, bo go nie chcemy. Nie chce go elektroenergetyka, nie chcą politycy, nie chcą w końcu odbiorcy. Nie chcą, bo rynek jest trudny, jest wymagający, jest też bezlitosny i nie przekupny – i dlatego niestety go nie chcemy pomimo tego, że jest efektywny, sprawiedliwy, dynamiczny, skuteczny i bezpieczny (tak długo jak jest uczciwy i nie podlega administracyjnej manipulacji). Rynek jest trudny, lecz dobry, to co mamy jest łatwe, lecz złe. Wybór jak w bajce o żywej wodzie. Uświadomić sobie trzeba, że to nasz wybór – tak jak my wybierzemy tak samo wybiorą politycy. Na tym polega magia demokracji.

Nie miejmy pretensji do sektora, że nie inwestuje. Jak można inwestować w biznes zysku, bez zwrotu na kapitale? Jak można działać w sektorze, w którym zysk jest rzeczą naganną?

Oskarżającym mnie o malkontenctwo i czarnowidztwo podsunę jeszcze jeden argument na potwierdzenie tej tezy: przecież odnieśliśmy sukces w negocjacjach Pakietu klimatyczno-energetycznego! Tak to prawda, szczególnie jeśli końcowy rezultat – średnio prawdopodobnie 61,2% uprawnień w benchmarku (tzn. bezpłatnie) porównamy z propozycją sprzed czterech miesięcy czyli 0% (tzn. 100% płatności). Albo inaczej: staraliśmy się o ograniczenie aukcji do ok. 25%, a uzyskaliśmy ~ 30-40% w latach 2013-2019 i 100% w roku 2020 – to naprawdę zdumiewająco dobry wynik. Trzeba też wyraźnie stwierdzić, że zwycięstwo moralne jest jeszcze większe ponieważ ślady naszych (3) zastrzeżeń i propozycji pojawiły się w wielu miejscach Pakietu, co oznacza, że nasze racje pierwotnie ignorowane a nawet wyśmiewywane w końcu się przebiły i zostały uznane. I tu trzeba zadać sobie pytanie co moglibyśmy osiągnąć startując cztery miesiące wcześniej? Ale za tę zwłokę podziękować trzeba poprzedniemu Ministrowi Środowiska – Pakiet kompletnie nas zaskoczył. Porzućmy jednak próżne narzekania, osiągnięty sukces choć wielki nie jest wieczny – daje nam dodatkowe siedem lat na gruntowną przebudowę gospodarki. Porównywalną z tą z początku lat 90 i równie trudną. Mamy na nią tylko 11 lat, a więc zacząć trzeba jutro! W energetyce 11 lat to mgnienie oka – uwierzcie mi proszę. A tymczasem szczęśliwego, pracowitego, ambitnego i mądrego Dosiego Roku.

(1) Henryk Kaliś: Koszty energii elektrycznej dla dużych odbiorców przemysłowych rok 2008 i później. „Nowa Energia” nr 3/2008 r.

(2) Przy sprawności 100% jest 3,6 GJ/MWh

(3) Mam na myśli zarówno rząd, jak i działania koalicji przemysłu i elektroenergetyki, tzn. Green Effort Group.

Autor: Prof. Krzysztof Żmijewski – Politechnika Warszawska
Wpis został opublikowany 15 sty 2009 w następujących kategoriach: Polecamy. Możesz śledzić komentarze przez RSS. Komentowanie i korzystanie z trackbacków zabronione.

2 komentarze do “Jaki był ten 2008 rok, czyli rzecz o niechęci do trudnych działań”

  1. C, 15 sty 2009 o 13:51

    „Co oznacza ok. 7-8 zł/MWh”

    Rozumiem, że chodzi o dodatkowe 7-8 zł ?

  2. Krzysztof Żmijewski, 17 sty 2009 o 0:03

    Tak, chodzi o dodatkowy koszt generowany przez końieczność dokupienia CO2, dziękuję za czujność.

Reklama

Newsletter

Warto zobaczyć