News » „Odnawialny blog”: Za mało innowacji w energetyce

„Odnawialny blog”: Za mało innowacji w energetyce

31 Paź 2017 Komentarze: 1 Share '„Odnawialny blog”: Za mało innowacji w energetyce' on Facebook Share '„Odnawialny blog”: Za mało innowacji w energetyce' on Email Share '„Odnawialny blog”: Za mało innowacji w energetyce' on Print Friendly

Prof. Władysław Mielczarski w artykule „Za mało innowacyjności w innowacjach”(CIRE, 26.10.2017 r) stwierdził, że w Polsce słowo „innowacyjność” jest odmieniane z innymi nic nie znaczącymi terminami, jak „Gospodarka 4.0” czy „klastry energii”, gdy tymczasem służy ono do przykrywania działalności pozornej.

Prof. Mielczarski podał przykłady z obszaru energetyki. A) firmy energetyczne: tworzą specjalne centra innowacyjności, gdzie działalność mają rozpoczynać start-up-y, wśród których 99% nowych pomysłów, to pomysły często hochsztaplerskie; B) moda koncernów na e-mobility: w USA nikt nie dołożyłby centa do firmy, która obiecuje produkcję 1 mln samochodów elektrycznych mając kilka mln zł i od roku zajmującej się zabawnymi konkursami na rysunki samochodów. Mielczarski stawia dwie tezy: 1) państwowe firmy energetyczne typu Tauron są tak zajęte „wspieraniem innowacyjności”, że nie mają czasu zapytać: „A po co?” 2) w ośrodkach promocji innowacji nie ma ekspertów, którzy w początkowej fazie mogliby wykrywać typowe humbugi i je odrzucać.

Śmiały tekst prof. Mielczarskiego, wskazując na potrzebę lepszej selekcji projektów aspirujących do „innowacyjnych”, spotkał się dobrym przyjęciem wśród komentatorów, którzy problem rozwiązaliby centralizując fundusze na innowacje, wprowadzając jednocześnie profesjonalne zarządzanie redystrybucją takiego „Funduszu” np. poprzez udział profesjonalistów: naukowców, praktyków, finansistów. Czyli sprawa innowacyjności, w szczególności w energetyce, sprowadziła się do redystrybucji funduszy publicznych na B+R, których i tak stosunkowo dużo wydajemy. Choć problem poruszony przez prof. Mielczarskiego faktycznie istnieje, to jego źródła sięgają znacznie głębiej. Z pewnością wcale nie jest prostym to, aby bezstronnych ekspertów o odpowiedniej do skali problemu wiedzy (o takich upomina się prof. Mielczarski) znaleźć i im zapłacić tyle, aby chętnie angażowali się w ewaluacje czasami „odlotowych” a czasami „sprytnych” (koniunkturalnych) pomysłów. W zasadzie warunki te mogliby najlepiej spełnić zagraniczni ewaluatorzy, ale koszty tłumaczeń i ich koszty własne to nie jedyna przeszkoda. Coraz mniej jest bowiem takich zagranicznych ekspertów naukowych, którzy mają kompetencje w energetycznych technologiach schyłkowych, w czym Polska celuje.

Przede wszystkim chodzi jednak o zbyt niski w Polsce udział wydatków własnych firm na B+R, zbyt małą rolę MŚP, a przede wszystkim chodzi tu o koncentrację na nieatrakcyjnych globalnie obszarach badawczych i braku wdrożeń nawet w kraju. Chodzi zapewne po części i o niesprzyjającą „prawdziwym” innowatorom politykę energetyczną i o priorytety badawcze w energetyce (pochodna polityki resortowej), i o szersze problemy strukturalne i instytucjonalne.

Więcej na: odnawialny.blogspot.com

fot. pixabay.com

Źródło: Instytut Energetyki Odnawialnej

Wpis został opublikowany 31 Paź 2017 w następujących kategoriach: News, Technologie. Możesz śledzić komentarze przez RSS. Możesz zostawić komentarz lub użyć trackbacka.

1 komentarz do “„Odnawialny blog”: Za mało innowacji w energetyce”

  1. j, 11 Lis 2017 o 14:28

    Zgoda co do dominacji zjawiska działań pozornych, natomiast nie wiem skąd się bierze wiara, że centralizacja obojętnie jakich działań miałaby być receptą? Scentralizowany ustój mamy na szczęście za sobą, choć nie brakuje polityków obdarzonych identyczną skłonnością. Równocześnie budzi obawę towarzyszące temu przekonanie, że państwowe będzie lepsze od prywatnego. Wierzą, że centralizm w „naszych rękach” automatycznie będzie pozbawiony wszelkich wad. Problem innowacyjności leży u podstaw. Począwszy od kółek zainteresowań w szkołach, poprzez pomysły rezygnacji z ważnych przedmiotów na maturze, skończywszy na chorobliwym braku zaufania do fachowców, chętnie zastępowanych zaufanymi ignorantami. W tym galopie relatywnego traktowania przyzwoitości, postronny człowiek ma problem z identyfikacją autorytetów gdyż proponowane często okazują się wydmuszką.

Zostaw komentarz

Reklama

Partnerzy działu

Newsletter

Warto zobaczyć