News » Przedsiębiorcy OZE wygrywają w arbitrażu międzynarodowym

Przedsiębiorcy OZE wygrywają w arbitrażu międzynarodowym

21 Sie 2017 Komentarze: 1 Share 'Przedsiębiorcy OZE wygrywają w arbitrażu międzynarodowym' on Facebook Share 'Przedsiębiorcy OZE wygrywają w arbitrażu międzynarodowym' on Email Share 'Przedsiębiorcy OZE wygrywają w arbitrażu międzynarodowym' on Print Friendly

renewable-1989416_960_720W naszej ocenie nowelizacja ustawy o OZE zdaje się być wymierzona w konkretnych przedstawicieli branży. To właśnie dla zabezpieczenia inwestorów przed tego rodzaju działaniami władzy publicznej został zawarty traktat ETC. Dotychczasowa praktyka, nie tylko z Hiszpanii, pokazuje, że jest to skuteczny instrument prawny.

14 sierpnia 2017 r. Prezydent RP podpisał nowelizację ustawy o odnawialnych źródłach energii (OZE). Jej skutki będą odczuwalne dla większości obywateli i, z dużym prawdopodobieństwem, doprowadzą do upadku polską energetykę odnawialną.

Niekorzystne zmiany dla energetyki wiatrowej
Główną i najbardziej szkodliwą dla branży zmianą ustawy jest dramatyczne obniżenie tzw. opłaty zastępczej poprzez powiązanie jej z cenami świadectw pochodzenia energii. Do tej pory wysokość opłaty zastępczej była stała i wynosiła 300,03 zl/MWh. Po wejściu w życie nowelizacji będzie ona stanowić równowartość 125% średniej ceny świadectw pochodzenia za poprzedni rok. Ceny te od lat są niskie, co spowodowane jest ze znaczną nadpodażą świadectw na rynku, wynoszącą ponad 20 TWh. Ta zaś jest w szczególności rezultatem tzw. współspalania, czyli stosowania przez duże przedsiębiorstwa energetyczne w blokach węglowych biomasy. Tego rodzaju praktyka jest krytykowana przez ekspertów i jest jak się wydaje główną przyczyną spadku cen świadectw pochodzenia.

W 2016 r. średnia cena świadectw wynosiła ok 74 zł/MWh, co oznacza, że po wejściu w życie nowych przepisów opłata zastępcza spadnie ponad trzykrotnie, z 300,03 do 92 zł za MWh. W 2017 r. ceny świadectw spadły już do około 30-40 zł za MWh, co oznaczać będzie dalszy spadek opłaty zastępczej do poziomu 50 zł za MWh, to jest do jednej szóstej obecnej kwoty. Spadek opłaty zastępczej będzie miał z kolei bezpośredni wpływ na sytuację producentów energii odnawialnej (w polskich warunkach przeważnie energii wiatrowej). Podstawą opłacalności produkcji energii są długoterminowe umowy sprzedaży, zawierane na ogół z wielkim przedsiębiorstwami energetycznymi.

Ponieważ w wielu umowach długoterminowych cena, którą obowiązani są płacić odbiorcy energii, powiązana jest z wysokością opłaty zastępczej, spadek opłaty o kilkaset procent będzie miał oczywisty wpływ na wysokość ceny. Oznaczać to będzie katastrofę dla niezależnych producentów energii.

Po sprawiedliwość do arbitrażu
W ostatnich latach producenci energii odnawialnej (w praktyce – energii wiatrowej, która w Polsce dominuje w sektorze OZE) musieli zmierzyć się ze skutkami ograniczeń dotyczących możliwości budowania nowych farm wiatrowych oraz zwiększonych obciążeń podatkowych. Równie szkodliwa dla branży była, powszechna w ostatnich latach, praktyka rozwiązywania pod wysoce wątpliwymi pretekstami przez odbiorców energii długoterminowych umów z producentami lub po prostu zaprzestawania wykonywania tych umów. Jak się wydaje, na skutek korzystnego dla branży wyroku Sądu Najwyższego z 16 września 2016 r. (wydanego w sporze spółki należącej do amerykańskiej grupy Invenergy i polskiego inwestora Enerco z Energa-Obrót), ta praktyka może ulec ograniczeniu. Nowe przepisy wskazują jednak, że doszło po prostu do zmiany taktyki. Wśród specjalistów dominuje bowiem przekonanie, że nowelizacja była co najmniej uzgadniana z kierownictwem niektórych zainteresowanych, a być może nawet była ona przez nich inspirowana – wskazują na to przywoływane ostatnio przez prasę wypowiedzi przedstawicieli ME, a także samych spółek energetycznych. O tym że wprowadzane zmiany są korzystne dla niektórych spółek wprost i bardzo krytycznie mówił prezes URE, co wskazuje, że zmiany zostały przygotowane bez odpowiednich konsultacji, nie tylko z branżą ale także z regulatorem.

Spektakularna wygrana inwestorów OZE w Hiszpanii
W tym kontekście istotne dla branży odnawialnej może być odwołanie się do podobnych doświadczeń hiszpańskich. W maju b.r. Hiszpania przegrała bowiem pierwszy z serii blisko 30 sporów jakie wytoczyli Królestwu Hiszpanii inwestorzy z branży OZE, domagający się zwrotu utraconych korzyści w związku z reformą systemu wsparcia odnawialnej energii. Wyrok jest precedensowy i ma olbrzymie znaczenie w obliczu tego, że Hiszpania jest obecnie stroną co najmniej 29 postępowań prowadzonych przez trybunał arbitrażu inwestycyjnego (ICSID) działający przy World Bank w Waszyngtonie. Łączna kwota roszczeń poszkodowanych inwestorów (m.in. z Niemiec, Francji, Kanady, Emiratów Arabskich i USA) wg doniesień prasy hiszpańskiej przekracza 5 mld euro. Podstawą powództw przeciwko Hiszpanii są postanowienia Traktatu Karty Energetycznej (ECT), którego stroną jest również Polska. Popularność w zgłaszaniu roszczeń na podstawie Karty wynika z faktu, że przewiduje ona możliwość kierowania roszczeń na drodze arbitrażu przez wszystkich inwestorów sektora energetycznego bez względu na to czy w umowie inwestycyjnej przewidziano klauzulę arbitrażową.

We wspomnianym wyroku arbitrażowym trybunał arbitrażowy uznał, że Hiszpania wprowadzając prawo całkowicie zmieniające system będący podstawą inwestycji w OZE, naruszyła art. 10 ECT, nie zapewniając inwestorom zagranicznym uczciwego, sprawiedliwego i równego traktowania. Zdaniem ICSID, także wprowadzenie nowego podatku 7% od wartości wyprodukowanej energii naruszyło szczególny obowiązek wspierania i ochrony ciągłości inwestycji w branży energetycznej.

Aby umożliwić wypłatę zasądzonych roszczeń bez konsekwencji dla finansów publicznych, już następnego dnia po publikacji orzeczenia parlamentarna komisja ds. budżetu Hiszpanii zdecydowała wprowadzić poprawkę do budżetu. Eksperci hiszpańskiego rynku OZE przekonują, że ta decyzja to sygnał, że rząd Hiszpanii przygotowuje się na falę niekorzystnych rozstrzygnięć.

Wyrok arbitrażowy przeciwko Hiszpanii może zachęcić producentów energii odnawialnej w Polsce, z których większość to przedsiębiorcy z udziałem kapitału zagranicznego, do podjęcia podobnych kroków. Zgodnie z ECT Polska, tak samo jak Hiszpania, zobowiązana jest zapewnić inwestorom w sektorze energetycznym ochronę przed nieuzasadnionymi działaniami władz. Niewątpliwie należy do nich wprowadzenie przez ustawodawcę przepisów, które powodują, że dalsza produkcja energii odnawialnej staje się nieopłacalna.

Autorzy: Maciej Szwedowski, szef praktyki sporów warszawskiego biura kancelarii Squire Patton Boggs i Rafał Kozerski, prawnik w departamencie prawa energetycznego w tej kancelarii.

fot. pixabay.com

Źródło: Squire Patton Boggs Święcicki Krześniak sp.k.

Wpis został opublikowany 21 Sie 2017 w następujących kategoriach: News, Polecamy. Możesz śledzić komentarze przez RSS. Komentowanie i korzystanie z trackbacków zabronione.

1 komentarz do “Przedsiębiorcy OZE wygrywają w arbitrażu międzynarodowym”

  1. Piotr Stawiński, 21 Sie 2017 o 19:42

    Słusznie piszą panowie Mecenasi! PiS już zaczął wypowiadać BIT-y. Albo zapłacą grube odszkodowania pod BIT-ami albo spadnie poziom inwestycji. Tak czy tak zapłacimy wszyscy.

Reklama

Wspieramy

Newsletter

Warto zobaczyć