Polecamy » Polska elektrownia atomowa. Jak polski program jądrowy się…

Polska elektrownia atomowa. Jak polski program jądrowy się zatrzymuje?

1 Lut 2017 Brak komentarzy Share 'Polska elektrownia atomowa. Jak polski program jądrowy się zatrzymuje?' on Facebook Share 'Polska elektrownia atomowa. Jak polski program jądrowy się zatrzymuje?' on Email Share 'Polska elektrownia atomowa. Jak polski program jądrowy się zatrzymuje?' on Print Friendly

Przed planowaną na poniedziałek (30.01.2017) konferencją, mobilizującą polskie środowisko przemysłowe pod hasłem „polski przemysł dla elektrowni jądrowej”, słychać było w quasi-oficjalnych wypowiedziach Ministra Energii przekazy, że program energetyki jądrowej zostaje wstrzymany. Z kolei na wczorajszej konferencji usłyszeliśmy, że ponownie za kwartał zostanie określony „model finansowania” elektrowni jądrowej – komentuje prof. Konrad Świrski.

Brak środków finansowych

W energetyce jądrowej zawsze pokładano nadzieję dywersyfikacji węglowego wytwarzania energii. O ile w latach osiemdziesiątych była konceptem, jak nie pogłębiać wpadania w jeden, monopolistyczny nurt generacji węglowej, tak ostatni program PPEJ był dodatkowo wspomagany koncepcją dostosowania się do europejskiej polityki klimatycznej i konieczności redukcji emisji CO2 (odpowiednio o 21 i 43% do 2020 i 2030). Wprowadzanie – jak planowano – 6 tys. MW w mocy zainstalowanej w atomie, miało rozwiązać nasz problem z emisją CO2. Z uwagi na niebotyczne koszty inwestycyjne, energia z nowego, jądrowego bloku będzie kosztować prawdopodobnie 0koło 400 PLN/MWh. Z kolei dziś cena rynku hurtowego to 160-170 PLN/MWh. Obecnie, cała Europa boryka się z identycznym problemem i próba odpowiedzi na pytanie: jak inwestować w klasyczne elektrownie, kiedy cena hurtowa energii jest bardzo niska?

Budowa elektrowni jądrowej w Polsce wiąże się z ogromnymi nakładami finansowymi. Pewne jest, że żaden bank ani fundusz nie pożyczy pieniędzy na polski atom. Finansowanie inwestycji ze środków krajowych koncernów też nie wchodzi w grę wobec wyczerpania możliwości kredytowych naszych championów ratujących po kolei: górnictwo, spółkę budującą nowe bloki, odkupujących od zagranicznych inwestorów elektrownie węglowe i niebawem elektrociepłownie oraz duże bloki węglowe.

Technologia też nie pomaga

Kiedyś moce jednostkowe bloków jądrowych osiągały poziom ponad 1000 MW i było to ekonomicznie opłacalne. Obecnie, wobec silnej konkurencji elektrowni odnawialnych i pierwszeństwa OZE w dostępie do sieci – duży blok o dużej mocy to wcale nie pozytyw. Wymagania wobec jednostek wytwórczych (energetyka klasyczna) to bardzo duża elastyczność w zakresie zmiennego zapotrzebowania i rozwoju OZE, możliwość szybkich zmian obciążeń, praca na niskiej mocy w nocy, jak również łatwe odstawienia i uruchomienia. Te wszystkie właściwości nie sprawdzają się w przypadku elektrowni jądrowej, ponieważ nie do takiego modelu rynku ten rodzaj wytwarzania energii został stworzony. Warto zaznaczyć, że EJ to model z jednostkami pracującymi w podstawie przez 90% czasu w roku i to zwykle na stałej mocy, gdzie całą regulację biorą na siebie jednostki szczytowe.

Wyobrażenia vs. rzeczywistość

Poniedziałkowa konferencja „Polski przemysł dla energetyki jądrowej” to oczywiście optymistyczne wypowiedzi, w zakresie możliwości działań. Jednak ale realia nie pozostawiają złudzeń. Dotychczasowe, krajowe inwestycje są znacznie mniej skomplikowane w budowie bloki tj. gazowo-parowe i węglowe, a i tak spotykają się z dużymi trudnościami. Budowa gazowo-parowego bloku w Stalowej Woli, którego technologia jest ok. 10-20 razy prostsza niż blok jądrowy, stanęła i jest dziś pomnikiem technologicznym czekającym na pomoc. Drugi, duży blok na gaz we Włocławku notuje kolejne opóźnienia z uwagi na problemy technologiczne z fundamentami turbiny parowej. W blokach węglowych nieco bardziej skomplikowanych, także pojawiają się opóźnienia. Warto zaznaczyć, że mówimy o co najmniej 10-krotnie mniejszej komplikacji technologicznej i 5-krotnie mniejszych kosztach inwestycyjnych i w tym kontekście rozważajmy przygotowanie polskiego, a nawet i europejskiego przemysłu.

Jak polski program atomowy się zatrzymuje?

Wypowiedzi Ministra Energetyki powoli nie pozostawiają złudzeń. Bolesna prawda o niemożności realizacji projektu staje się faktem i jest powoli przedstawiana publicznie. Projektu nie da się oczywiście zatrzymać bez częściowej straty pieniędzy. Spółka PGE EJ 1, która zatrudnia ludzi i prowadzi wewnętrzne projekty, jest zobowiązania wobec grupy poddostawców. Innym aspektem są badania lokalizacyjne. Innymi słowy to kluczowe badania w zakresie określenia miejsca potencjalnej budowy. Spółka PGE EJ 1 na początku zleciła to międzynarodowemu, australijskiego konsorcjum – WorleyParsons. W rezultacie skończyło się zerwaniem kontraktu przez PGE EJ1 z uwagi na brak właściwych dostaw. Następnie, zdecydowano o wykonaniu prac samodzielnie poprzez szereg podzleceń różnym firmom. Aktualny stan prac nie jest do końca znany – koszty na pewno już są duże, a to na pewno nie koniec. Ministerstwo Energetyki całość ocenia na 200 mln, ale prof. Mielczarski raczej w okolicach od 0,5 do 1 mld PLN, co chyba jest bliższą prawdy estymacją uwzgledniającą wydatki i skutki wynikające z zatrzymania projektu.

Co jak nie atom?

Jak zatem w przyszłości skonstruować polski miks energetyczny? Śmierć atomu rozwiązuje problem „jądrowy”, ale kwestia CO2 i Pakietu Klimatycznego jest cały czas otwarta. Teraz Polska staje w obliczu celów klimatycznych ETS na 2030 i konieczności obniżenia emisji CO2 o 43%, które trzeba zrealizować poprzez energetykę odnawialną oraz gazową. W uproszczeniu w 2030 roku, polska energetyka musi kształtować się następująco: OZE – 27%, gaz – 23%, węgiel – 50%, pod warunkiem, że nie będzie znacząco większej konsumpcji energii np. spowodowanej elektromobilnością. Taki układ źródeł energii w energetycznym miksie to z kolei bolesna odpowiedź na pytanie o kształt polskiego górnictwa. Inną kwestią do zastanowienia jest dalsza budowa elektrowni oraz zapotrzebowanie na gaz. Biorąc pod uwagę analizowaną sytuację, oznacza to podwojenie importu tego surowca z zagranicy.

A co z atomem w przyszłości?

Atom ma szanse na rewitalizację i paradoksalnie pomaga mu postęp techniczny. Zakładając postępujący wzrost elektromobilności od razu widać, że więcej elektrycznych samochodów spowoduje gwałtowny wzrost zapotrzebowania na energię i przeniesienie konsumpcji ropy naftowej na energię elektryczną. Wówczas rozwiązaniem bezemisyjnym i czystym mogą być właśnie mniejsze reaktory jądrowe. Obecnie, pod nazwą SMR (Small Modular Reactors) prowadzi się prace pilotowe na jednostki mniejszej mocy od 35 do 350 MW, o uproszczonej i powtarzalnej konstrukcji. Amerykańska firma Nuscale właśnie złożyła dokumenty dla certyfikacji reaktora i pierwszej budowy w stanie Oregon. Pod koniec przyszłej dekady mogą pojawić się komercyjnie dostępne SMR-y – do wprowadzenia do energetyki w 2030, w mniej optymistycznej wersji w 2035 r.

Polskie programy dla atomu+++

Z całym materiałem można zapoznać się tutaj.

Opracowanie: prof. Konrad Świrski 

Wpis został opublikowany 1 Lut 2017 w następujących kategoriach: Polecamy. Możesz śledzić komentarze przez RSS. Możesz zostawić komentarz lub użyć trackbacka.

Zostaw komentarz

Reklama

Wspieramy

Newsletter

Warto zobaczyć